Pojęcie „wartości” jest abstrakcyjne dla wielu uczniów, ale także osób dorosłych. Jak uczniowie rozumieją to pojęcie? Co jest dla nich wartościowe, ważne? O własnych doświadczeniach z rozmów z uczniami z przymrużeniem oka i odrobiną teorii.
Od kilku lat pracuję w szkole podstawowej, w której prowadzę różnego rodzaju zajęcia z uczniami klas 1-8. Pierwsze zajęcia zawsze mają na celu zapoznanie się z uczniem, poznanie jego zainteresowań oraz pokazanie, że szkolny psycholog nie ma kłów i w ogóle nie jest wcale taki straszny, jak go czasami opisują. Aby to osiągnąć najczęściej używam kart o wdzięcznej nazwie „Łamacz lodów”, na których znajdują się pytania związane z zainteresowaniami, potrzebami i światopoglądem. Jednak wśród nich kryje się mina. Uczeń nigdy nie wie, kiedy na nią natrafi, a gdy to się stanie powoduje konsternację, pustkę w głowie, chęć ucieczki… Tą miną jest karta z pytaniem: „Jakie wartości są dla Ciebie ważne?’.
Wydawać by się mogło, że pytanie o wartości w kontekście edukacyjnym, nie jest niczym trudnym. W końcu od lat wychowanie do wartości trafia na listę podstawowych kierunków polityki oświatowej. W tym roku szkolnym stawiamy na prawdę, dobro, szlachetność i zdrowie. W ubiegłym pandemicznym roku szkolnym istotne było po prostu wychowanie do wartości, a jeszcze wcześniej – wychowanie do wartości przez kształtowanie postaw obywatelskich i patriotycznych. Papier jednak jest cierpliwy – rozporządzenia, statuty, programy wychowawczo-profilaktyczne, harmonogramy działań przyjmą wszystko. Realizowanie tego w praktyce nie jest jednak tematem tych refleksji.
Tym, co wzbudza powszechne przerażenie w pojęciu „wartości”, jest sama nazwa. „Wartości? A co to? Może by tak po polsku, a nie po chińsku… Czego ona ode mnie chce? Chyba powinienem coś powiedzieć… Tylko co?” Mogę się domyślić, że taki monolog wewnętrzny rozgrywa się u większości moich uczniów, którzy trafiają na temat wartości. Ba! Mogę się założyć, że zdecydowana większość osób dorosłych (w tym ja) zareagowałaby podobnie.
Jak to zwykle bywa w pedagogice, psychologii i socjologii nie ma jednej definicji, która ułatwiałaby nam życie i tłumaczyła, czym są wartości. Zamiast tego mamy szeroki wachlarz definicji do wyboru. Przyjrzyjmy się pokrótce kilku z nich. Łobocki uważa, że wartości „to wszystko, co uchodzi za ważne i cenne dla jednostki i społeczeństwa oraz jest godne pożądania, co łączy się z pozytywnymi przeżyciami i stanowi jednocześnie cel dążeń ludzkich”. Z kolei Dobrowolska twierdzi, iż „wartością najogólniej zdefiniowaną jest wszystko to, co stanowi przedmiot potrzeb, postaw, dążeń i aspiracji człowieka. Może to więc być przedmiot materialny, osoba, instytucja, idea, rodzaj działania”. Dla Rokeacha wartościami jest to wszystko, co jest przedmiotem pożądania człowieka, co jest celem wynikającym z potrzeb, dążeń i aspiracji.
Każda z powyższych definicji jest do siebie bardzo podobna i przeciętnemu uczniowi szkoły podstawowej mimo wszystko mówi niewiele. Mogłoby się wydawać, iż w dzisiejszych czasach to oczywiste, że dzieci i młodzież nie wiedzą, czym są wartości. W końcu widzimy, jak deptają swoimi trampkami wszelkie autorytety, rzucają w swoich bliskich metaforycznymi zgniłymi jajkami niespodziankami, objeżdżają szerokim łukiem na elektrycznych hulajnogach normy i zasady tak bliskie nam dorosłym, rzucają na globalny sieciowy wiatr swoje puste słowa, nie powstają na widok starszych, nic dla nich bogowie i herosi, zajmują się tylko sobą i swoimi tunikami czy ciżmami… Chwila… Dalej jesteśmy w XXI wieku? Sęk w tym, że nie.
Cofnijmy się do starożytnego Egiptu, gdzie natrafimy na kapłanów narzekających na krnąbrną młodzież. Idąc coraz bardziej w stronę czasów nam współczesnych natrafimy na źle wychowaną starogrecką młodzież, a także niepokorną, pozbawioną szacunku wobec starszych młodzież średniowieczną. Od zarania dziejów dorośli narzekają na młodzież wieszcząc upadek cnoty, mądrości i cywilizacji, a jednak wciąż jesteśmy. Istniejemy jako gatunek, rozwijamy się intelektualnie, społecznie i technologicznie. Mogę się założyć, że obecne dzieci i nastolatki za 30 lat będzie powtarzać nasze dzisiejsze słowa o tym, jaka ta młodzież jest niewychowana, przemądrzała oraz pozbawiona wszelkich autorytetów czy wartości.
Wszystko jednak wskazuje, że tak nie jest, a zachowania dzieci i nastolatków wynikają z rozwoju, któremu podlegają, a którego doświadczyliśmy także my dorośli. Po prostu „zapomniał wół jak cielęciem był”. Chcecie kolejny dowód? Bardzo proszę. Wróćmy do moich pierwszych zajęć z uczniami i pytania o wartości. Po zapytaniu „Jakie wartości są dla Ciebie ważne?” i chwili ciszy najczęściej słyszę: rodzina, przyjaciele, zdrowie. Jedna osoba, kiedyś wspomniała, że płynność finansowa i obiecałam jej, iż będę wszystkim o tym opowiadać, jakie mądre słowa wypowiedziała.
Co roku we wrześniu przeprowadza się w szkole diagnozę czynników chroniących i czynników ryzyka. Pytań jest całe mnóstwo, a w szkole, w której pracuję, na uczniów klas 4-8 czeka pytanie: „Jakie wartości są dla Ciebie ważne?”. Poniżej znajduje się lista ok. 16-18 wartości. Uczniowie mogą zaznaczyć więcej niż jedną odpowiedź oraz wpisać swoje w opcji „Inne”. Najczęstsze odpowiedzi od lat to: rodzina, przyjaźń, zdrowie (wysunęło się na wyższą pozycję w dobie pandemii), bezpieczeństwo, zaufanie, prawda. Dwa lata temu w innych odpowiedziach uczeń wpisał technologia, a w kolejnym roku „technologia” znalazła się na liście wartości do wyboru. „No tak… Ta dzisiejsza młodzież tylko te smartfony i komputer…” – większość z nas zapewne tak pomyślała. Tę opcję wskazał zaledwie co piąty ankietowany uczeń, a ja się dziwię, dlaczego tak mało. Czy technologia nie jest rzeczywiście istotną wartością w naszym życiu? Gdzie my dorośli mamy swoje telefony w ciągu dnia? Czy dojeżdżamy do pracy na wozie, koniu lub mamucie? Czy dach nad naszą głową zwieje byle wietrzyk, a od podłogi w naszej lepiance czuć wilgoć? A może umieramy ledwo wejdziemy w wiek dorosły na byle przeziębienie (pod warunkiem, że w ogóle dożyjemy dorosłości)? Może jednak dzisiejsza młodzież ma rację z tym, iż technologia jest wartościowa…
Na ring wchodzi z czerwonego narożnika… przeciętny uczeń! <oklaski> Z narożnika niebieskiego wchodzą… wartości! <oklaski> Kto wygra pojedynek: uczeń vs wartości? To pytanie pozostawiam Tobie. Pamiętaj proszę o jednym: warto jednak wierzyć w nasze dzieci i nastolatki, bo na pewno jeszcze nas pozytywnie zaskoczą.